Trzeba ciężej pracować na niepowodzenie niż na sukces
Pozwól mi zadać pytanie. Czy zmiana w mentalnym nastawieniu Josepha
Bensona wymagała ciężkiej pracy i wysiłku? Całkiem odwrotnie!
Podszedł do swych problemów twardo i zdecydowanie. Ludzie,
z którymi rozmawiał o swych kłopotach, byli pod wrażeniem jego
hartu ducha i chcieli mu pomóc, ponieważ wydawał się tego wart.
Przed swą przemianą zbliżał się do ludzi z drżeniem rąk i zawodzącym
głosem. Bez wyjątku zostawał odrzucany, ponieważ stwarzał
wrażenie kogoś, kto nie jest zdolny dotrzymać żadnych obietnic,
które mógłby ewentualnie złożyć.
Czy odwrócenie tego trendu wymagało ciężkiej pracy? Wprost przeciwnie!
Dawniej Joe wracał do domu z poczuciem beznadziejności,
ponieważ wiedział, że czeka go długie użeranie się z wierzycielami.
Od kiedy jego nowa osobowość przejęła stery, do domu wraca radośnie,
patrząc na życie w sposób całkiem inny niż poprzednio. I zamiast
stale rosnących długów - widzi, jak jego oszczędności i inwestycje
rosną.
Nasuwa się jeszcze inne pytanie. Czy Joe zrobił coś, czego Ty byś nie
mógł zrobić? Nie! Tak jak on zmienił swą psychikę i zaczął widzieć
sam siebie takim, jakim być pragnął, Ty także możesz to zrobić -
i zmiana, jakiej to dokona w Twoim życiu, będzie zupełnie tak samo
widowiskowa jak ta, która dokonała się w życiu Josepha Bensona.
Nie byłbym z Tobą całkiem szczery, gdybym twierdził, że taka
zmiana Twojego umysłu, jaka dokonała się w umyśle Josepha Bensona,
jest tak łatwa, jak - powiedzmy - zmiana decyzji i pójście do
kina zamiast pozostania w domu. Tak nie jest, ponieważ inny proces
psychiczny jest tu konieczny.
Być może poniższy przykład pomoże Ci to łatwiej zrozumieć. Czy
zdarzyło Ci się kiedykolwiek widzieć kogoś wykonującego sztuczkę
magiczną, która wydawała się tak niesamowita, że nie mogłeś sobie
nijak wyobrazić, jak w ogóle można to wykonać? Potem tajemnica
została Ci ujawniona, powiedziano Ci dokładnie, jak to zrobiono.
Z początku pomyślałeś: "Nie, ja tego nie potrafię!". Jednak potem
przeanalizowałeś otrzymane wyjaśnienia I wykrzyknąłeś: "Teraz rozumiem!".
Kiedy sobie uświadomiłeś, jak prosta była w istocie ta
sztuczka, wiedziałeś, że przy pewnej wprawie też potrafiłbyś ją wykonać.
Tak samo wielu ludzi czuje, że są przeznaczeni, by iść przez życie,
cierpiąc niedostatek, bez przerwy się poświęcając. Fakt, że ratunek
jest na wyciągnięcie ręki i tak prosto można zdobyć wszystko, czego
się w życiu pragnie, wydaje im się po prostu cudem. Kiedy ci ludzie
czytają książkę taką jak ta, mogą mieć nadzieję na lepsze życie
i pragną je osiągnąć, nie pozwalają jednak przeniknąć do swego
umysłu myśli, iż obfitość jest łatwa do osiągnięcia.
Oto inny przykład, który ukazuje, jak zmiana mentalnego nastawienia
wyciągnęła kogoś z nędzy i pokierowała w stronę Zdrowia,
Bogactwa i Szczęścia.
Fred White był całkiem przeciętnym facetem. Zarabiał dość, żeby
jakoś przeżyć, ale z pewnością nie był nikim, kogo można by określić
jako człowieka sukcesu.
Szef firmy, w której Fred pracował, wydał przyjęcie dla swych
pracowników na trawniku swego domu. W tym i dla Freda. Przed
końcem przyjęcia wszyscy goście zostali zaproszeni do zwiedzenia
naprawdę imponującego domu szefa.
Fred White nigdy nawet nie marzył o takiej wspaniałej posiadłości,
wydawała się bowiem absolutnie poza jego zasięgiem. W nocy jednak
Fred sporo rozmyślał. Przypomniał sobie, jak był zaplanowany salon,
którego weneckie okno wychodziło bezpośrednio na spory basen, co
dawało efekt, jakby willa stała nad jeziorem.
Wspominał bezcenne obrazy przyozdabiające ściany tego ogromnego
pokoju - w większości pejzaże i portrety przodków szefa. Myśl
o tym, że jedni ludzie mogą mieć wszystko, inni zaś idą przez życie
pozbawieni wszystkiego poza jedynie najniezbędniejszym, sprawiała
mu ból.
Nagle zrozumiał wielką prawdę. "Czemu jestem taki nieszczęśliwy?",
pomyślał. "Już teraz mogę cieszyć się praktycznie wszystkim, co ma
mój szef. W ciągu godziny mogę dojechać do jeziora, gdzie będę mógł
spędzać minuty, godziny albo nawet cały dzień, ciesząc się widokiem
znacznie bardziej malowniczym od tego, który mój szef widzi z okna
swego salonu".
"Mogę pojechać za miasto albo w góry i widzieć o wiele więcej piękna
niż on na swych płótnach porozwieszanych na ścianach".
"Mój własny dom nie jest wprawdzie tak wyszukany, ale jem smaczne,
pożywne posiłki i śpię w wygodnym łóżku".
I kiedy Fred White czynił te wszystkie porównania swojej sytuacji
z sytuacją człowieka, któremu zazdrościł, zaczął rozumieć, że wcale
nie powodziło mu się tak źle. I odnalazł spokój.
Jednak Fred nie popadł w samozadowolenie. Zaczął pracować nad
tym, o czym mówię w mojej książce "I Will" ("Zrobię to"). Stał się
"szczęśliwym niezadowolonym". Był szczęśliwy z powodu wszystkich
dobrych rzeczy, które otrzymał od życia, ale niezadowolony z tego
powodu, że był z ich powodu szczęśliwy, kiedy mógł i miał prawo
uzyskać więcej dobrych rzeczy.
Zawiść paraliżuje. Zawiść wskazuje na brak wiary we własną zdolność
zdobycia tego, czego zazdrościmy, przez co uniemożliwia rozwinięcie
inicjatywy prowadzącej do osiągnięcia tego, czego zazdrościmy.
Kiedy Fred White uświadomił sobie, że nawet bez bogactw może się
cieszyć tymi samymi dobrami, którymi cieszą się bogacze, uzyskał
głębokie poczucie wewnętrznego spokoju. Już nie zazdrościł swemu
pracodawcy, a jednocześnie stwierdził, że sam się wewnętrznie rozwija
i może zacząć myśleć w kategoriach tego wewnętrznego rozwoju.
Kiedy Fred White zaczął sam siebie postrzegać jako człowieka interesów,
jego pracodawca zaczął zwracać na niego większą uwagę oraz
awansować go wyżej i wyżej w swojej firmie.
Czy muszę opowiadać dalszy ciąg? Ograniczę się do podania informacji,
iż dziś Fred White jest wiceprezesem tej firmy i sam mieszka
w naprawdę pięknym domu.



